Na tropie pierwszych aut w Szczecinku, czyli wehikuł czasu
Dziś Historyczny Czwartek na dwóch, a nawet czterech kołach... Pierwszy automobil w Szczecinku miał Paul Stubbe. Dziś już wiemy, jak liczne - a raczej nieliczne - było grono posiadaczy różnych pojazdów w Neustettin u progu rewolucji komunikacyjnej.
Adrian Wolanin, szczecinecki dziennikarz i pasjonat motoryzacji, przewertował Deutsches Automobil-Adressbuch z roku 1909. To policyjny spis wszystkich pojazdów mechanicznych w Rzeszy Niemieckiej. Z podziałem na poszczególne prowincje. I – choć to początki motoryzacji, gdy jeszcze stosunkowo niewiele osób miało motocykle, nie mówiąc o samochodach – to jednak dokument to opasły.
- Sama prowincja Pommern (Pomorze) zajęła 1300 stron – mówi Adrian Wolanin, który naliczył w ówczesnym Szczecinku zaledwie jedenastu zmotoryzowanych obywateli. Z czego aż sześciu miało motocykle (oznaczone jako KrR), jedna osoba pojazd do celów gospodarczych (GW) i jedna ciężarówkę (LW).
Tylko trzech mieszkańców Neustettin posiadało auto osobowe. Byli to aptekarz Johann Sarnow, mistrz młynarski Ernst Tietz i właściciel drukarni, niejaki Brandt. Nie wiemy, jakie mieli automobile, ale znamy numery rejestracyjne. W ówczesnym czasie na Pomorzu zaczynały się na IH i miały trzy lub cztery cyfry.
Co ciekawe, nie ma w ty zestawieniu doktora i malarza Paula Stubbe, którego słynna fotografia (podpisana jako pierwsze auto w Szczecinku) w automobilu na rogu dzisiejszej ulicy Bohaterów Warszawy i Ogrodowej jest powszechnie znana. Czy zatem – po konfrontacji ze spisem aut z roku 1909 – możemy powiedzieć, że Stubbe nie był wcale posiadaczem pierwszego auta w mieście? Niekoniecznie – pojazd, w jakim go uwieczniono to Stoewer G 4, pojazd 4-cylindrowy z silnikiem o pojemności 1500 cm. Produkowano je w Szczecinie w latach 1907-11. Bardzo więc możliwe, że Stubbe kupił jeden z pierwszych modeli (w sumie wyprodukowano ich 1070) i w roku 1909 nie był już jego właścicielem.
Tak czy inaczej, rejestr pokazuje, że na samochody mogli sobie pozwolić zamożni – lekarze, czy właściciele firm, nawet na motocykl stać było inżynierów, właścicieli zakładów rzemieślniczych czy też dentystów. Z czasem, szczególnie w okresie międzywojennym, to się zmieniło. Pojazdy stały się dostępne, może nie na każdą kieszeń, ale na motor wykwalifikowany robotnik mógł już sobie pozwolić. Ale długo jeszcze widok furmanek i konnych zaprzęgów dominował na szczecineckich ulicach.
Znana jest np. kolorowana pocztówka z pierwszej dekady XX wieku w widokiem ówczesnej ulicy Królewskiej (deptak Boh. Warszawy) z wklejonym automobilem na bruku. Kiepski to fotomontaż, bo proporcje auta do otoczenia są zachwiane, ale auto w ten sposób chciał zapewne dodać miastu prestiżu. Widzimy to na zdjęciu ilustracyjnym.

