Gdy plac Kamińskiego miał inngo patrona. Pamiętacie jakiego?
W Historycznym Czwartku nadal wędrujemy po szczecineckich ulicach. Dziś zajrzymy na plac Kamińskiego, który wielu wciąż nazywa placem Nowotki.
Tak właściwie to mamy – obok siebie – zarówno plac, jak i ulicę, którym patronuje harcmistrz Aleksander Kamiński, autor nieśmiertelnych „Kamieni na szaniec” o Szarych Szeregach, czyli konspiracji harcerskiej w czasie niemieckiej okupacji.
Każdy mieszkaniec Szczecinka to miejsce – ogromną przestrzeń w środku miasta – zna doskonale. Ba, wielu do dziś posługuje się nazwą plac Nowotki, choć zmienili ją jeszcze w roku 1990 radni ostatniej Miejskiej Rady Narodowej działającej w czasach Polski Ludowej. Dla starszego i średniego pokolenia to miejsce na zawsze będzie się kojarzyć z miejscem formowania pochodów pierwszomajowych. Stąd wyruszały one na ulice Szczecinka.
Młodszym przypomnijmy osobę Marcelego Nowotki – przedwojennego jeszcze działacza partii komunistycznej, założyciela i pierwszego sekretarza Polskiej Partii Robotniczej. Z Moskwy przerzucono go do okupowanej Polski celem prowadzenia działalności konspiracyjnej, ale w ramach Gwardii Ludowej miał stworzyć też komórkę donoszącą gestapo na członków Armii Krajowej. Zginął w roku 1942 zastrzelony najpewniej przez braci Mołojców, współtowarzyszy z partii. W PRL imię Nowotki nosiły zakłady pracy, szkoły, ulice.
Wrócimy jednak do Szczecinka. Nie sposób wymienić funkcji, jakie plac pełnił – od placu koncertowego (tu m.in. odbywała się Inwazja Mocy Radia RMF w latach 90.), przez msze polowe, cyrk, parking i tor do nauki jazdy, pokazy wszelkiego rodzaju, wyścigi gokartów (na zdjęciu u góry zawody z połowy lat 70. XX wieku) i czy inne imprezy plenerowe. Teren jeszcze przed wojną – choć wokół powstała zabudowa – została pusta. Przypomnijmy, że kiedyś było to dno jeziora, a więc grunt trudny dla budownictwa. Już w XXI wieku prywatny właściciel (miasto w roku 2002 sprzedało większość – 1,5 hektara - placu Kamińskiego za rekordowe wówczas 1,6 mln zł) zlecił wykonanie odwiertów, aby otrzymać pełen obraz stosunków geologicznych.
Większość placu jest wyłożona betonową trylinką, ale część to teren zieleni. Kiedyś na skraju placu przy ulicy Mickiewicza stała jeszcze samotna kamienica, ale po pożarze w latach 80. została rozebrana. Na przedwojennych planach miasta widać pustą przestrzeń między Wrangel Strasse (obecna Kamińskiego) a Victoria Strasse (Pileckiego), nie ma jeszcze nawet przedłużenia ulicy Limanowskiego, która kończyła się Pileckiego.
Już w PRL na trawniku przylegającym do placu Kamińskiego postawiono dwa okazałe – jeżeli można użyć tego słowa - baraki. Świetnie widać je na zdjęciach Piotra Moszczyńskiego wykonanych w początkach lat 90. z dachu sąsiedniego bloku, a udostępnionych przez forum historyczne szczecinek.org. Przez pewien czas, gdy szkoły były przepełnione, w jednym z baraków do połowy lat 80. działała filia Szkoły Podstawowej nr 1 (potem jakieś magazyny). W drugim było Biuro Urządzania Lasów i Geodezji Leśnej. Ciekawostka – BULiGL miał siedzibę naprzeciwko sądu, po rozbiórce wybudowano dla nich wspomniany barak – zwany prze pracowników „leżącym biurowcem” – a już w latach 90. miasto w zamian za teren przekazało firmie koszarowiec po Sowietach. Ten z kolei BULiGL zamienił na dawny biurowiec z Przedsiębiorstwem Budownictwa Rolniczego przy ulicy Koszalińskiej, w którym funkcjonuje do dziś.
Plac od bez mała ćwierć wieku jest w dużej części prywatny. W międzyczasie zmienił właściciela i bardzo możliwe, że w końcu zostanie zagospodarowany. Zgodnie z planem zagospodarowania jest przeznaczony pod mieszkania i usługi.

