Logo Urzędu Miasta Szczecinek

Ciepłe kaloryfery na żądanie. MEC Szczecinek tuż przed sezonem

Zdjęcie do Ciepłe kaloryfery na żądanie. MEC Szczecinek tuż przed sezonem

Wskazania na termometrach powoli, ale nieubłaganie, są coraz niższe. Miejska Energetyka Cieplna w Szczecinku jest gotowa na nowy sezon grzewczy.

W kalendarzu jeszcze formalnie lato, w dzień potrafi zrobić się całkiem ciepło, ale poranki i wieczory, o nocach nie wspominając, są już chłodne. I będą coraz zimniejsze, bo zbliża się połowa września.

- My ze swojej strony jesteśmy gotowi na rozpoczęcie sezonu grzewczego, robimy to na sygnał zarządcy, bo to oni teraz decydują, kiedy uruchomić dostawy ciepła – mówi Marek Szabałowski, prezes szczecineckiego MEC. Trzy kotłownie rejonowe opalane miałem węglowym są po przeglądach, remontach i inwestycjach (najpoważniejsza w Kotłowni Browarowa, gdzie wymieniono system odpylające), kilka gazowych także, a na placach składowych rośnie zapas opału. Spółka ma zakontraktowane 20 tysięcy ton miału, co powinno wystarczyć na średnio ciężką zimę, dostawy są realizowane sukcesywnie i bez przeszkód. 

Dla odbiorców najważniejsze jest, że w ten sezon MEC wchodzi ze starymi cenami energii i na dziś niewiele nie wskazuje, aby zmieniły się one do końca sezonu grzewczego 2026/27.

A ten właściwie już trwa, bo budynki z tzw. logotermami mogą samodzielnie uruchomić grzanie bez zawiadamiania MEC. – W pozostałych nieruchomościach czekamy na sygnał od prywatnych zarządców, ZGM i spółdzielni – Marek Szabałowski mówi, że teraz administracja powinna powiadomić lokatorów, aby przygotowali się na sezon: odkręcili termostaty w kaloryferach, aby uniknąć zapowietrzenia grzejników (MEC uzupełnia wodę w swoich sieciach), zgłaszali ewentualne wycieki i awarie. Przypominamy, że za stan instalacji grzewczej za głównym licznikiem ciepła odpowiada zarządca nieruchomości i tam należy kierować wszelkie uwagi.

Formalnie nie ma daty, od kiedy rozpoczyna się sezon grzewczy. Kiedyś obowiązywał przepis, że kotłownie – przed 15 października – mogły zacząć pracować, gdy przez trzy kolejne dni temperatura zewnętrzna spadała o godzinie 19 poniżej 10 stopni Celsjusza. Dziś w praktyce grzanie rozpoczyna się dużo wcześniej, a szybszy początek jesieni uruchamia lawinę lokatorskich telefonów do zarządców z prośbami o ciepłe kaloryfery.

Sezon grzewczy dawnej zaś na papierze się kończył 25 kwietnia, wcześniej można go było zakończyć pod warunkiem odpowiednio wysokiej temperatury o określonej godzinie. Teraz takie zasady nie obowiązują i grzanie się kończy, gdy zażyczą sobie tego odbiorcy. – Ze swojej strony oczywiście monitorujemy pogodę i prognozy, na bazie wieloletniego doświadczenia wiemy wtedy kiedy i do nas zadzwonią ze spółdzielni czy też ZGM – dodaje prezes MEC Szczecinek. 

powrót do kategorii
Następny

Pozostałe
aktualności